WJEDZENIE – WPROWADZENIE

Wjedzenie – jest to słowo-pojęcie, które wszystko tłumaczy, a nawet więcej, wszystko wyjaśnia. Bo naprzykład, taki Tusk, to co on je zjada, i kto mu to szykuje. A niby się trzyma, na tle innych, nawet nieźle lepiej, noi gra w tą piłkę-kopanego. A ta pani kanclerz Merkel, wciąż jakby tak samo wygląda, noi też trzyma się nieźle. A inni, ci politycy na piedestale to różnie, choć Oleksy już wyraźnie posunął się obsunął się, Miler też już to widać, a ten Kwaśniewski-kwach, to po tej operacji kręgosłupa, to jakby coś tam go doładowało dofaszerowało, ciekawe na jak długo, a Kaczyński to już zaczyna staro wyglądać, i to coraz szybciej to u niego z nim się dzieje, a Putin to dostał po plecach po kręgosłupie, a ma już sześćdziesiątkę, jest moim rówieśnikiem, ja też delfinem pływam jak on, ale tylko na otwartej wodzie. Bo w tych pływalniach-akwaparkach, to tyle chloru tam dają, że to jest, mordowanie żywcem ludzi. Ozon jest tylko trochę lepszy, od chloru. Woda w tych pływalniach-kąpieliskach zbiorowych, ma być czyszczona, całkowicie inaczej, o czym już raz wspomniałem w moich tekstach. I co z tego, jak truposze rządzą światem. Obama to trup chodzący. A cała władza Chińska, to same trupki. Chińczyk, to nacja starodawna, i zatrzymała się w rozwoju. Mongoł to samo. Koreańczyk podobnie – w Polsce byli i ich dokładnie zobaczyłem – ale są lepsi od chińczyków. Najlepsi z żółtej rasy, są Japończycy. A Wietnamczycy, i ci wszyscy z tamtąd, to te, małoludki, mają w sobie też tych Aborygenów. Aborygeni, to najstarszy lud-ludek na świecie. Oni otym wiedzą. Indianie podobnie jak oni – milczą nic nie mówią, a w głowie, to aż czarno od tych myśli, noi czarne-smołowate włosy mają. A ten Sai Baba, to ten Bóg Aborygenów, i to toczka w toczkę. Sam o tym niewiedział. A to że się pojawił w Indiach, też jako inkarnacja Boga Sziwy – nobo ci dawni ze Sri Lanki, to właśnie ci, byli władcy Aborygeni. A ta góra-wulkan na Cejlonie, ma nosi imię, Adam. A Bóg Sziwa toteż Jahwe. A ten Dekalog, te Dziesięć-Przykazań – to kto tego słucha, jak to są, przy- -kazania, a nie Prawa. A kiedy, Bóg Jahwe, powiedział, że ma być ta powszechna wolność, gdzie to jest napisane zapisane. Bo, w konstytucji amerykańskiej, w preambule, jest, i to jako – błogosławiona wolność. A Żydzi mówili, o swoim do swojego Boga – Błogosławiony. A co to znaczy to słowo pojęcie. Bo, błogo, tojest ten, błogostan, to jest ta ananda, ta szczęśliwość, też ta moksza – a to jest stan Sziwy – a więc medytuje i nic go nieobchodzi – bo jestę Bogiem końca wszystkiego – ja tą swoją terakotką, odliczam czas każdej żywej istoty – a ta terakotka, to jest to wypruwanie wszystko wszystkiego z serca – no i po takim co łazi po ziemi. A Sai Baba, nie medytował, bo nie musiał. A kto go stworzył, to w przyszłości to otym napiszę. Sai Baba, niewiedział kto go stworzył. A był też reinkarnacją, Sai Baby z Szirdi, i to całkowitą reinkarnacją. A nazwał się, Satia, jakom ta prawda ta jego. A skończył, cztery klasy szkoły podstawowej. A o Wedach i Gicie, wszystko wiedział. To skąd on to wiedział. A nic nie czytał, nic się nie uczył. Wszyscy go musieli go słuchać. Nikt go nie zagiął, i to na żaden temat. Jego sekretarz osobisty, to wybitny intelektualista, profesor Kumar. A pozwalał sobie, też na sprawdzanie Sai Baby, co Sai Baba wiedział, i pozwalał mu na to, i się śmiał z niego, i to przy wszystkich. A jak trzeba było, to tak ripostował, że każdy milkł. Sai Baba był dobrym Bogiem. A stał się dlatego dobrym Bogiem, bo Matka jego go oto poprosiła, i to bardzo i usilnie – by zaczął pomagać ludziom. I to zaczął czynić, i to tak, że świat tego nie widział. To on spowodował, ze Indie, stały się potęgą światową. Jego nauki były wdrażane w życie, i nadal są. A są nadoryginalne, i też bardzo skuteczne. On wiedział co robi i co robić. A nauki kościoła w Polsce, to co dają – total nic. Ksiądz w szkole, a tam, coraz gorzej jest, i ochrona w szkole, ta super ubrana, już musi być. To co, kościół nie wie, jak pomóc ludziom, a szczególnie w szczególności, młodzieży dzieciom. A młodzi ci młodsi, to wyglądają jak nalańcy, i to prawie już wszyscy. Laptop w głowie i komóra, czipsy, pitca z mikrofali, i te wszystkie przetwory gnoju-gówniane – i po ludziach. A Hindusi się pilnują z jedzeniem. Też filmów amerykańskich ludziom nie dali nie puszczają. Mają swoje te miłosne. A ta religijność i duchowość hinduska, to ta też osobista i prywatna, i ta z tej tradycji aszramowej, gdzie ma się ten bezpośredni kontakt, z miszczę-nauczycielem, czy swoim guru, czy jak Sai Babę swojego Boga. On mówił, że jest Bogiem. I też powiedział, że wy wszyscy ludzie, też jesteście Bogami. I porównał to tak – ja świecę jak żarówka 1000-watowa, a wy jak 100-watowa. A ja świecę jak słońce na niebie. A do dziecka kochanego mówi się – słoneczko. A jak ktoś jest rumiany, to znaczy, że ma serce wypełnione światłem boskim, tym boskim światłem życia. A Sai Baba, był prawie brązowy, i był bez czucia – on nieczuł żadnego bólu, nawet oko stracił i nic go niebolało, biodro sobie połamał i też go nic niebolało. A na koniec swego bycia na Ziemi, to siedział na wózku inwalickim. A wogóle jeść nie musiał. To kim on w ogóle był. A był też bogiem-absolutnym, tym, co się zwie Atmanem. A Atma, to to wnętrze Słońca, ta pustka czeluść total magnetyczna, która wszystko wsysa wsiebie, wszystko co jest na Ziemi Ziemią, jako to wymuszone wypromieniowywanie, jako ta kasacja wszystkiego, co żyje na Ziemi, a później wypromieniowuje to swym światłem, i wciąż tworzy stwarza wytwarza, całą przyrodę. A ludzie, to efekt całej przyrody, jako ten cały magazyn, wszystkich informacji w przyrodzie, i też całego Aktu Stwórczego. A ja to wszystko rozpoznałem, i też spowodowałem, wypromieniowując z siebie, te wszystkie nowe informacje, jako te nowe nowego świata nowego życia. Krok po kroku, nieustannie pracując nad wszystkim – noi okazało się i efekt jest taki, że cały sprzęt naukowców i medyków, i dosłownie wszystko co ludzie stworzyli, jest total niepotrzebne. A jeśli już coś, to żeby pojechać odwiedzić swoich bliskich, czy bo jest się zaproszonym, czy żeby dać wykład – jak wreszcie zacząć żyć normalnie. Koniec tej też gonitwy ludzi ludzkości, też to co ludzi niszczyła kasowała. Prawdziwe życie, to jest taki stan bycia sobą, że poprostu chce się żyć życiem i być sobą – to jest ta pełnia życia zdrowego ciała-organizmu. To jest stan ,że jestem wszystkim, całym Aktem Stwórczym, całym Słońcem i całą Ziemią. A przyroda, to z czasem w przyszłości, to tylko będzie zielona. Zwierzęta robactwo ptactwo i małpy i słonie i krokodyle i te wszystkie koty i żyrafy i sarenki wszystkie, każda bakteria i wirus – to wszystko zniknie na Ziemi. A człowiek, stanie się i będzie doskonały. Tylko dobro będzie. Zło zniknie. Bo Słońce i Ziemia, zrównoważą się zesobą.

 

Jerzy Pawlik