WJEDZENIE – NOWA WIEDZA

To co jest tą nową wiedzą, tą wiedzą o wszystkim – bo nie ma czegoś takiego, że jest jakaś wiedza, oderwana niezależna od całości-wszystkiego. To tak jak z tą całą medycyną, i też z tą globalizacją. Bo ta globalizacja, to też dlatego zaczęła się dziać i stawać, bo masowość informacji i cyfrówa, to zrobiły, poprzez komputer, internet, i telefonię, a wcześniej telewizja i radio, a telegraf to zaczął. A gołębie te pocztowe, i ta cała poczta wysyłkowa, i wszystkie inne sposoby informowania się, też te o zagrożeniu zbliżającym się, jak chociażby te dymy u Indian, czy różne dźwięki te wywoławcze, czy też te różne ślady informujące, czy też te tamtamy, czy te okrzyki wojownicze, czy też te różne magie czarne, jak chociażby te woodoo zbrodnicze, czy później w epoce katolicyzmu-chrześcijaństwa, a wszystko się robiło w imię Boga i krzyża chrystusowego, czy inne następne mordy światowe, jak ten faszyzm i komunizm, czy te wszystkie inne władanie i rządzenie w świecie i też te rządzenie światem światowe, bo informacja i informowanie się, to to narzędzie też tego total totalnego zła. Cała historia ludzkości, to nieustanne zabijanie się, nieustanne mordowanie się, nic tylko zło zło i zło. A to dobro, to nie tylko ulotne, i w sferze idei, czy koncepcji, czy deklaracji, czy wartości, czy w sferze pojęć, czy w tej sferze etyki-moralności, czy też tego humanitaryzmu, czy też różnych działań, tych lepszych i dobrych, które są nie tylko wątpliwe, ale z reguły są już, po fakcie, taka też zasłona, tego wszystkiego, co się źle robiło i robi. Bo jak można ratować wieloryby, gdy cały proces niszczenia, i wszystko niszczenia, dalej jest i się dzieje. A giną dlatego, że wody świata, są wciąż zatruwane, i to wszystkim co ludzie wytwarzali i wytwarzają, a są coraz bardziej zatruwane-dotruwane. Bo Chiny i Indie i inne państwa, wchodzą w tą całą sferę konsumpcji wszystkiego. To jak to wszystko ma się oczyścić i zneutralizować w wodach świata – przecież ta martwa woda z tych oczyszczalni, to niszczy wszystko w wodach świata. A ten szlam w tych oczyszczalniach, to sama total trucizna. A to co się spala, to o tyle jest lepsze, bo spalanie kasuje też truciznę, i to co jest szkodliwe. A ten pył po spalaniu, to może służyć też jako nawóz do gleby uprawnej, bo ma w sobie duży ładunek ognia życia, który się wyzwala w glebie, i wnika do roślin. A tą martwą wodę, to ją można ożywić, i to w sposób prosty i naturalny. Są rośliny, które wodę sobą ożywiają, i to w jednej chwili. Bo woda jest przewodnikiem wszystkiego. A żeby przewodziła, to trzeba uruchomić w niej tą przewodność. Na przykład, woda solna przesolona i czym więcej soli, traci swą przewodność, i życie w niej zamiera – tak jak w tym morzu martwym. Tak samo jest z ludzkim ciałem-organizmem. Bo nie tylko jest przesolone, ale jest total zanieczyszczone, i skażone, i zatrute. A to że ludzie niby żyją, i na różne sposoby funkcjonują, i wciąż coś wymyślają, czy unowocześniają, a tworzą z tej materii ziemskiej, też tą całą hałdę śmieci, zanieczyszczeń, trucizn, odpadów, a wydalają z siebie, to wszystko co w sobie przerobią, jako ten pokarm-jedzenie-karma, jako to złe pożywienie, bo zatrute, sztuczne, nawożone, modyfikowane, konserwowane, w ogóle wszystko co z tym pożywieniem robią przerabiają – a to wszystko, później jest wydalane, jako najgorsza trucizna świata. A co w ludziach się dzieje, w tych ich cielskach, to właśnie to wszystko się dzieje, co się dzieje na świecie – a dzieje się to, że cały ekosystem Matki-Ziemi, może nagle się załamać, też jako kataklizm ten kasujący. To tak jak te choroby gwałtowne-śmiertelne, nagle, i to nie wiadomo kiedy, i po danym osobniku, co jeszcze myślał sobie o przyszłości, a był jeszcze aktywny zawodowo, nawet plany miał, te duże, życiowe, i też zawodowe, też te rodzinne, jak to w życiu. A tego jest w obecnych czasach coraz więcej, noi też dochodzi się do tego, że już na nic nie ma czasu – taka gonitwa i to za wszystkim, nie wiadomo w co ręce włożyć, taki też kierat życia, taka też udręka życia, a nawet bezsens życia. Bo ci, co niby lepiej się im powodzi, czy ci bogaci, czy ci u władzy, ci rentierzy co na wszystko ich stać, czy jacyś tam forsiaści-kasiorni, jak jacyś mafiozi, czy macherzy, czy ci sportowcy-wyczynowcy, ci co osiągnęli te szczyty kariery, czy ci bankowcy, czy prezesi, czy dyrektorzy, ci z zarządu wielkich firm, ci wyżsi urzędnicy, też ta wyższa hierarchia naukowa, ci z medycyny prawie wszyscy, też tych paru szczęściarzy życiowych, paru magików wygibusów, nie wspomnę o tych oszustach co ich nie wsadzono do więzienia, a niektórzy się pochowali i ukryli, i ślad o nich zaginął, też do bogatych należy hierarchia kościelna. A buddyści to żyją ascetycznie i skromnie i klasztornie – taka religia dla wybrańców dla siebie. Tylko religia katolicko-chrześcijańska, stała się też władzą, i też tą powszechną – taki rząd nad duszami, taka struktura też władzy totalnej. A teraz w tych nowych czasach, bardziej nad moralnością i etyką rozprawiają, też coraz bardziej z pozycji naukowej – stąd te tytuły u nich doktorów i profesorów – też to wygląda coraz bardziej niespójnie i też nielogicznie, a nawet jest sprzeczne w sobie. Nie da się pogodzić duchowości z nauką tą laicką, tą co wszystko chce rozpoznać i wszystko wiedzieć. Rzeczywistość i praktyka życia, totalnie się rozmija, z nakazami i przykazaniami tymi boskimi, też tymi etyczno-moralnymi, i to coraz bardziej nawet sprzeczne jest ze sobą. Bo też te prawa boskie, to też dlatego powstały – a powstały w konkretnych osobach ludzkich, jak u Mojżesza, i też po części u Arona – nie dlatego, że to miał być dany cud dla ludzkości świata, tylko dlatego, że ta nacja też rasa żydowska, uległaby samoskasowania się. A to dlatego, że oni uprawiali sobą i ze sobą, te wszystkie złe śmiertelne rytuały, te magiczne, te magowe, te wywołujące, różne duchy stwory niewidzialne, te na pograniczu życia i śmierci, te szaleńcze i doprowadzające do amoku, do ekstazy, też tej wizji też ostatecznej, wszystko robili, żeby też dotrzeć do Boga. A ta Sodoma i Gomora, i ta wieża Babel, też ten potop, też ten grzech niby pierworodny, i te wszystkie inne ich ichne opowieści, te włącznie z apokalipsą, noi ten ukrzyżowany Chrystus, i jego niby zmartwychwstanie – to są opowieści-wieści, też te nie z tej ziemi, a są to ich te wizje, te total schizofreniczne. Bo trzeba nie tylko wiedzieć, że to wszystko co jest tym światem wewnętrznym, tym sennym i marzeń sennych, też tą wyobraźnią ludzką, też tymi właśnie wizjami, też ta marą senną, też te widzenia ufo, też te dejavu, też to wszystko co jest myślą myśleniem, dosłownie wszystko co w ludziach jest i dzieje się – a jest i dzieje się w ludziach wszystko. Noi mamy ten świat obecny, też tej total schizofrenii – bo tak właśnie to wszystko działa, i to działa samoczynnie, czy ktoś chce czy nie chce. Bo co może w ogóle chcieć poszczególna osoba, jak nie wie po co żyje, bo nie wie, sam papież nie wie po co żyje, a jeśli to wie co wie, to tak i tak na zakończenie powie wam, bo taka jest wola Boga-Pana – a to nie jest żadna odpowiedź. A wy naukowcy, jesteście z reguły ateistami, sceptykami, we wszystko wątpicie, też ze sobą się kłócicie, rywalizujecie też ze sobą, też zazdrościcie sobie między sobą, walczycie o te różne awanse-pozycje między sobą, też o te tytuły, ten wasz też cel naukowy, jesteście wszyscy od czegoś i kogoś uzależnieni, i też jesteście w sobie zatwardziali, i zazdrośni, też zawistni, noi jesteście, też tą sitwą i to total szczelną, i nikogo z zewnątrz spoza układów, do siebie nie dopuszczacie, chyba że ktoś was prześcignie, ale nie w nauce, ale w swym statucie majątku-majętności, i tej pozycji też politycznej, a hierarchów kościelnych, to się nawet boicie, bo oni od was lepiej mówią, i są lepiej wykształceni w mowie i retoryce. Bo ten język religijno-duchowy, jest językiem bardzo trudnym, bo też tym absolutnym – bo wszystko można odwoływać odwołać do Boga Ducha. Nobo jak się nie wie, albo coś się nie wie, noto kto wie – przecież nie papież, czy jego cały sztab kardynałów, biskupów, czy profesorów, i różnych doradców. Bo wiedza, ta też praktyczna, ta tez realna rzeczywista, ta też teoretyczna, ta też filozoficzna, ta też paranaukowa, ta każda w ludziach u ludzi – to jest właśnie stamtąd, z tego świata niewidzialnego. A on jest tak ogromny i olbrzymi, nie mówiąc o tym całym absolucie, o tej pustce próżni, o tej otchłani i niebycie, o tej atmie niewidzialnej, i to co było przed wszystkim. A to wszystko co jest widzialne i niewidzialne, to jest właśnie to wszystko – noi, jak tu się połapać w tym wszystkim, i żyć bez strachu i lęku, i bez tej złudy i ułudy – że po życiu jest jakieś inne lepsze życie, to w niebie, to karmiczne lepsze, to gdzieś w przestrzeni, to na jakiś planetach tych boskich, nawet wszędzie, tylko tego nie widać, a jak widać, to w tych transach okultystycznych, czy w tych snach o zmarłych ze zmarłymi, czy w tych widzeniach nagłych, czy w tych też wizjach swoich własnych. A to wszystko stamtąd, to nie tylko że nie prawda i total oszustwo siebie samego i innych, bo to ta złuda ułuda ta właśnie schizofrenia. Bo te dwa światy równoległe, to się przenikają a to co u kogoś się wytworzy i stanie, jak u Einsteina, ta teoria względności, czy też te wszystkie odkrycia ludzi ludzkości – to stamtąd z tego świata niewidzialnego to wszystko przychodzi i się bierze. Ten świat niewidzialny, to nie jest coś czego nie ma – to wszystko się dzieje i przerabia, w całej strukturze DNA ciała-organizmu ludzkiego. A w sercu ludzkim, to daje ten efekt końcowy, tą też reasumpcję wszystkiego, co jest i wytwarza się, jako impuls pola magnetycznego, też tej fali magnetycznej, też rezonansu magnetycznego, tez impulsu elektro-magnetycznego. A gdy, ciało-organizm jest jeszcze młode, gdy jeszcze się rozwija, rośnie i dorasta, dojrzewa i staje się dojrzałym, ma w sobie to jeszcze, co się nazywa – ogniem i światłem życia. A bierze się to stąd, skąd bierze się życie, a więc, z narządów rodnych. Bo narządy rodne kobiety i mężczyzny, jajniki i jądra, to nic innego, tylko generatory-elektrownie światła ognia życia. A co ludzie ludzkość robią z tym, co jest podstawą życia – total to niszczą. Bo ten popęd seksualny, jest dopóty dopóki się jaja jądra nie wypalą. A to co się je, a się też żre, a jak się żre, to też ze sobą się kłóci, też ze sobą się zżera, i też się pożera nawzajem – aż ten piec życia zgaśnie. A potem, też zaczynają się dziać coraz gorsze rzeczy, też te wojny religijne, te też ideologiczne, te też ideowe, też te polityczne, też te konflikty międzyludzkie, tez te kłótnie o nic, też te zemsty i zawiści, też te realizowanie się dla samego realizowania się, też te sztuczne podniety – a teraz to wszyscy tą kasiorą i mamoną się podniecają. A to wszystko, co ludzie ludziom robią, to jakiś obłęd totalny wszystkiego. A żeby ludzie się też nie pozabijali, to jeszcze kiedyś ludzie się bali, tego co było grzechem i wbrew przykazaniom boskim – a więc wielu Bogów. Bo ludzkość stworzyła tych Bogów całą masę, cały panteon boski, Bogów i pół-bogów. A Bóg Jahwe, i nadbóg absolutny Allah, to te bogi niewidzialne. Bo Gałmaatta, jako ludź człowiek, to osiągnął i dotarł w sobie do nicości, do stanu Buddy-nirwany, do tej pustki absolutnej, do tej też ciszy absolutnej, tam gdzie już niczego i nic nie ma, też nie ma Bogów. Budda był księciem-królem, i sam podjął decyzję, że musi znaleźć i odkryć, co jest przyczyną cierpienia ludzkiego – była to decyzja też nadludzka – noi tak u niego się to właśnie wszystko stało. A więc odkrył to wszystko, co nikt do tej pory, nie tylko nie wiedział, ale nikt do tej pory, tego stanu nie doświadczył – tego stanu absolutu siebie samego. A to już nie jest wiedza, czy jakaś najgłębsza myśl, czy cokolwiek co komukolwiek może się wydawać i wyobrażać. Bo stan Buddy-nirwany, to jest ta total ciemność, i total spokój, i total cisza total nic, zero jakichkolwiek odczuć, taka jakby śmierć będąc też żywym, a na jawie, to jest się też total beztroskim – tylko to to, nie jest prawdziwym życiem. Bo prawdziwe życie, to jest to, co ma w sobie ogień i światło życia. Ale nie to, które powstaje znika i zanika, śmierć w oczach się pokazuje, a myśli coraz częstsze o śmierci są, aż nagle też się umiera, a ile chorób i cierpienia po drodze, to chyba wszyscy wiedzą. A dlaczego tak to wszystko się dzieje, bo to co jest życiodajne, zamiast dawać życie, a więc i zdrowie, jest na całym świecie, śmiercionośne i śmiertelne. A tym wszystkim, to jest nic innego i nic poza tym – po prostu pożywienie. Ja to tak stwierdziłem i powiedziałem – jaka karma taka karma. Dlaczego ja to wszystko wiem. A wiem nie dlatego, że się tego nauczyłem, czy się od kogoś dowiedziałem, czy że to gdzieś wyczytałem, czy w ogóle, na przykład mnie oświeciło, czy natchnęło, czy cokolwiek, co można by było określić, czy cokolwiek powiedzieć, czy cokolwiek stwierdzić, czy cokolwiek cokolwiek – to co się stało u mnie i ze mną, to kiedyś dokładnie to opiszę i wyjaśnię. Bo żeby to też zrozumieć, a nawet zbliżyć się do tego, co się ze mną stało – coś jak Budda, co w nim to wszystko się stało – to trzeba total wojnę walkę ze sobą stoczyć – a też sobie zagroził, że jak tego nie rozpozna i nie pozna, to się zagłodzi na śmierć. Noi po sześciu dniach nieustannej medytacji, a wcześniej to też siebie torturował tą ascezą, też tą jogiczną, praktycznie już wszystko wiedział – ale on to wiedział, jako swoje własne osobiste doświadczenie, do pełnego oświecenia i stanu Buddy-nirwany. To co miał mówić, cokolwiek komukolwiek, no tak na logikę, jak miał to wszystko powiedzieć, jak to było poza wszelką wyobraźnią, poza czymkolwiek, kto cokolwiek wiedział i przerobił w sobie, i to obojętnie kto na świecie, czy wcześniej, czy za jego czasów, czy do czasów dzisiejszych. Nikt do tej pory, oprócz Buddy i mnie, nie osiągnął stanu total pustki. A dlaczego – bo to jest total nierealne. A dlatego to tak nierealne, bo to trzeba się takim urodzić. A Gałmaatta Budda takim właśnie się urodził. Odrzucił wszelkie bogactwo, wręcz rozebrał się do naga, ubrał na siebie worek siermiężny, i poszedł w świat, jako asceta, jako też głodomór, i pobierał różne nauki, te duchowe i jogiczne i te boskie – noi nigdzie nie znalazł odpowiedzi, na to swoje pytanie wszystkiego – co zrobić żeby nie cierpieć. A on, jako król-książę Gałmaatta, a więc, krwi królewskiej, też miał piękną żonę i dzieci, i w ogóle i w ogóle król pan i władca – a tu coś w nim pękło, nie tylko to zobaczył, tylko go to tak poruszyło, to ludzkie cierpienie, że nie przestał o tym myśleć. Noi po wielu latach myślenia o tym wszystkim, decyzja życiowa zapadła. A droga, do tej jego total wolności, to też była na pograniczu śmierci, tak jak moja, też była na pograniczu śmierci. Tylko że ja urodziłem się inny jak on, bo z cechą nad cechą współodczuwania, nie tylko ludzkiego nieszczęścia, ale też tej wrażliwości, o przyszłość ludzi ludzkości, o to wszystko co jest życiem, i to, co mnie coraz bardziej przerażało, to wszystko, co ludzkość robi z Matką-Ziemią. A więc to, że może być kataklizm na Ziemi, stawało się we mnie, w całym moim myśleniu i też odczuwaniu, nie tylko coraz bardziej realne, a nawet nieuchronne, a nawet że tak musi się stać. Bo ludzkość, co coraz bardziej wiedziałem, i też słyszałem, i też coraz bardziej sobą odczuwałem, jest nieświadoma w swej całej masie, i to obojętnie kto i jaką pozycję w świecie miał-ma, dosłownie nikt nikt. A papieżem, gdy to wszystko w sobie też przerabiałem, był Polak Karol Wojtyła, a też był autorytetem światowym, i też nie wiedział co zrobić, i głowił się nad tym, i wciąż myślał o tym, i wsłuchiwał się we wszystkich mądrych i najmądrzejszych na świecie, a wszyscy go też słuchali, a sam prawie zginął śmiercią mordu z łap tego świata tej ludzkości, nawet ten gest wybaczenia przebaczenia temu oprawcy, nic nie dał światu, nawet odwrotnie – ten morderca jest już na wolności, i se kpi teraz ze wszystkich, a gawiedź się też tym podnieca, a prasa media to rozdmuchują. A nauki polskiego papieża, to już są schowane do lamusa, jak wiele innych nauk, tych niby dobrych kościoła. Bo co to za dobro, gdy o nim wszyscy zapominają – to fikcja dobra. A więc, ludzkość pogrąża się total, w tym wszystkim, co jest złe, do swej total samozagłady, do samounicestwienia się. A było coś co mnie poruszyło do żywego, też jako mój przełom wewnętrzny, i też jako nadmotyw wszystkiego. A tym było i jest, moje pierwsze dziecko, moja córka Ania, też później syn Wojtek, a potem syn Piotrek, a na końcu moja córeczka-curunia Beacia. I przyrzekłem sobie wtedy, że nie spocznę dopóki nie uwolnię i nie wyzwolę mojej córki Ani. A było to wiele lat temu, jak zobaczyłem, co się z moją córką dzieje. A działo się źle i coraz gorzej. To po prostu nie wytrzymałem, i powiedziałem jej i to w sposób kategoryczny, a miała już prawie 20 lat, że nie zgadzam się, to co z tobą się dzieje – a stawała się coraz bardziej sztuczna i nierzeczywista i nierealna i coraz bardziej odrywała się od rzeczywistości, też wchodziła w coraz gorsze związki, też te sataniczne i demoniczne. A z jej matką, byłem już parę lat po rozwodzie, i byłem w związku z drugą żoną, już mieliśmy ze sobą dzieci, Piotrka i Beacie. A Ania i Wojtek byli z pierwszego małżeństwa. Córka Ania, coraz bardziej się odsuwała ode mnie, i syn Wojtek też, też matka ich do tego się przyczyniała, też i ta wtedy obecna żona. Jest to wielka tragiczna opowieść, o nieszczęściu ojca, że dzieci muszą cierpieć, bo taki też jest ten świat. Jak to wszystko zobaczyłem u mojej córki, jak w soczewce w jednej chwili, to aż cały zadrżałem i cały się napiąłem, i tak wrzasnąłem na córkę, a to było w samochodzie, gdy ją odwoziłem na dworzec, a była u mnie w Pile, przyjeżdżała mnie odwiedzać, było to nasze ostatnie spotkanie, to ojca i córki. Ja jej zagroziłem, a zarazem sobie powiedziałem, i to w tej swojej total głębi – że wyrwę ciebie z tego zła, w które się wpakowałaś, też dlatego, że ojca nie miałaś przy sobie, i że musiałem się rozwieźć z twoją matką. A więc – zło wytwarza zło. A już od jakiegoś czasu, zajmowałem się, i to coraz bardziej intensywnie, ezoteryką, duchowością, i też byłem już wegetarianinem, i też miałem swój bar wegetariański, w ramach sieci Green Way. Zawsze pociągało mnie i interesowało, to wszystko, co było związane z żywnością, z odżywianiem, też wszystko co ma wpływ na zdrowie, też że sport, który zawsze uprawiałem, i nadal uprawiam. A to co mi bardzo dużo dało w życiu, to był tenis ziemny, to była największa moja szkoła też życia – też wielka osobna opowieść, o tym tenisie i o mnie. W ogóle sport, to był dla mnie najważniejszy w życiu. Dał mi niewyobrażalną siłę charakteru i wytrzymałość niewyobrażalną. A to co jest podstawą wszystkiego w życiu, to jest to, co się nazywa, genotypem urodzeniowym – jaki się dostaje takim się jest. A ja dostałem najwyższy możliwy. A mam pochodzenie wielorakie – jestem przede wszystkim Polakiem, i to Polakiem też Rosjaninem, i też Polakiem Żydem, też w części Madziarem, i Białorusinem, mam też trochę domieszki krwi druidzkiej, też angielsko-rosyjskiej. Moi dziadkowie, to byli bardzo wysoko urodzeni Polacy, ci ze szlachty, i arystokracji, i z ziemiaństwa, i też już z miasta. A moje babcie, to najwyższa półka urodzeniowa. Matka mojej mamy, była Chorwatką, i to z rodu szlacheckiego żydowskiego, też z linii cadykowej. A matka mojego ojca, moja babcia, to córka Romanowów, ta co została uwolniona, jako kontrakt też wojskowy, mojego pradziadka admirała floty czarnomorskiej, za nie stawianie oporu armii bolszewickiej, i poddanie się bolszewikom, by nie robili dalszego rozlewu krwi. Bo cała sprawa tej rewolucji w Rosji, była już całkowicie przesądzona. Moja babcia, była panią nauczycielką profesorką szkół licealnych, w Zduńskiej Woli, i też znała sześć języków tych światowych perfekt. Dwa razy ją widziałem. Też chronił ją kościół. Żyła prawie jak mniszka jak zakonna. Wszystko w tajemnicy było ukrywane i trzymane. Tylko trochę, moja matka coś mi o tym powiedziała, też to, że ma dokument, kim był mój pradziadek. W przyszłości wszystko odszukam, i potwierdzę, że to co wiem, to jest też ta pamięć, ta też kosmiczna, która się też odtwarza, gdy do niej się dociera – jak wszystko, co jest pamięcią świata przyrody ludzkości. Ta pamięć, jako też ta biblioteka wszystkiego, jest właśnie tą pamięcią, która jest cała wszystka wpisana, i zapisana, i zachowana, i też skryta, i też zapomniana, i też skasowana – właśnie, w całej strukturze DNA ciała-organizmu. A żeby tam dotrzeć, to trzeba się oczyścić, i to tak, by stać się w sobie przejrzystym, być po prostu czystym, ale czystym zdrowia prawdziwego. Tylko to jeść i spożywać, co jest nie tylko zdrowe, ale to jeść i tylko to jeść, co jest właśnie życiodajne, to co ma w sobie, to światło i ogień życia – jak na przykład pszenica. Ale już nie orkisz, czy też proso. A ziemniak tylko wtedy, ma ogień życia i też światło życia, gdy się go odpowiednio ugotuje, dodając do gotowania odpowiednie składniki – tak jest z każdą potrawą do jedzenia, wszystko musi być odpowiednio przygotowane do jedzenia do spożycia. A żeby to dobrze prawidłowo zrobić, to trzeba wytworzyć w sobie i wypracować tą umiejętność, sprawdzania tego wszystkiego co jest do jedzenia – a tym sposobem i tą umiejętnością, jest tylko i wyłącznie -radiestezja- ta nowa, którą opracowałem, jako tą pełną całkowitą możliwość, sprawdzania wszystkiego – o czym napiszę i opiszę w osobnym tekście. A to co nazywam nową wiedzą – bo ta stara wiedza, też ta, dlaczego i po co samoloty latają, i w ogóle, po co to wszystko zostało stworzone, jako ten świat, też tych drapaczy chmur, ta dążność ludzkości do tej realizacji siebie, też w tym swoim total zaślepieniu, taka nowa Atlantyda, tej nowej epoki dzisiejszej, aż coś się stanie, bo tak i tak na to wpływu nie mają ludzie, bo kosmos swoje, a to co na Ziemi to swoje – to jest też odwrotnością, co do tej pory było jako wszystko, co w ludziach się działo i dzieje, jako ta cała konstrukcja ludzka, ta cała przyrody, jako wypadkowa, co symbolem królem przyrody jest lew, a więc total drapieżnik. Bo zło na Ziemi, przyciąga też asteroidy, bo zło to też ten ciężki magnetyzm, ten co przyciąga do Ziemi na Ziemię, to co w kosmosie w tej przestrzeni próżniowej, też ulega kasacji, jako to wszystko, co w dawnych czasach kosmicznych, Ziemia wyrzucała z siebie, tą materię przerobioną w sobie, jako też tworzenie całego układu słonecznego, jako też taki układ kosmiczny, też ten magnetyczny, który by dawał tą kosmiczną równowagę i stabilność, i też możność utrzymania i trwania życia na Ziemi, jako tej materii ożywionej, co też później stała się tą wyższą inteligencją. A więc, kosmos też staje się coraz bardziej świadomy, i to właśnie w ludziach, ale też jako ten cały proces, ten cały przyrodniczy. A ta cała duchowość, i też boskość w ludziach u ludzi, to ta cała sfera tego świata niewidzialnego, tego właśnie wszystkiego, co się działo i dzieje w tej całej sferze struktury DNA. Tak to wszystko się właśnie dzieje, ta cała inteligencja ludzka. Tam w DNA, jest początek wszystkiego w przyrodzie i w ludziach. A jak jest się total zawalonym tym złem świata, włącznie z tą pastą do zębów, to co wy ludzie możecie wiedzieć o sobie i o siebie. A jeśli cokolwiek wiecie, to tylko to, kim i czym jesteście, a jesteście tym kim czym, kim i czym się urodziliście, i tym wszystkim jesteście, co zjecie, a teraz jecie total źle, i wszystko robicie total źle. A jeśli komuś się wydaje, że robi dobrze, to mu się wydaje to i tylko to, co mu się wydaje, i nic poza tym. A jeśli nie wierzycie w to co ja mówię i piszę, bo na wiarę to się nic nie wie, a żeby cokolwiek wiedzieć, to nie tylko trzeba spróbować, ale też trzeba przysiąść fałdów, i samemu zacząć doświadczać, i to też na własnej skórze. Bo o życie, to trzeba walczyć, ale to ze sobą w sobie, ze swoimi słabościami, ze swoją niemocą, ze swoją bezradnością, ze swoją głupotą, ze wszystkim co jest złe, też trzeba zacisnąć zęby, i nie poddawać się, też się otwierać na to wszystko co dobre, też się uczyć to co dobre i mądre, zakasać rękawy, i zabrać się do pracy, tej też fizycznej, i spocić się porządnie, dbać o ciało swoje, jak o świątynię, też tą boską, nie plamić ją, i też swego honoru, szanować siebie i swoją godność, być uczciwym i to na wskroś, nie tracić z pola widzenia to co dobre i szlachetne, nic nie robić co złe, a jak coś źle się zrobi, to szybko to naprawić, jak trzeba to przeprosić, a jak trzeba to ochrzanić opieprzyć, być bezwzględnym wobec zła, ale poczynając od siebie. To wszystko zaczyna się dziać, jak się wraca do zdrowia, ale już do tego zdrowia prawdziwego, bo z jedzenia tego prawdziwie zdrowego. Wszystko się wtedy zmienia, cała optyka wszystkiego, cały odbiór wszystkiego, całe stare znika. A to nowe życie, to jest ten proces samodoskonalenia się, ta dążność do doskonałości, ta czystość wszystkiego, ta równowaga i harmonia wszystkiego, to piękno prawdziwe wszystkiego, ale to piękno ciała ludzkiego, to piękno też doskonalące się w sobie, ta witalność życiowa naturalna, też ta seksualna, ale nie ta ślepa, czy ta tylko chuciowa, czy tylko spółkowa, czy ta żeby się wyżyć i rozładować. Seks ma być też pięknem życia, ale też jako seks czysty i zdrowy. Ładunek seksualny, daje też życie, i tą witalność i werwę życia, a w kochaniu się z odpowiednim partnerem, ale zdrowym partnerem, daje nie tylko też tą słodycz życia, ale też zwiększa żywotność życia. A wszystko razem, jako całe zdrowe prawdziwe życia i to w pełni zdrowe, jest tym wszystkim, co jest też spełnieniem się i realizacją, tego nadmarzenia ludzkiego – życia wiecznego, bez chorób, bez cierpienia, bez zła, ten wymarzony raj, to szczęście co wreszcie można osiągnąć, te wszystkie pragnienia dobre ludzkie, żeby światem zapanowało dobro prawdziwe, nikt nikogo nie krzywdził, po prostu aż się chce żyć. I to właśnie u mnie się stało i wciąż się staje. Bo to jest nieustanny proces, tego wciąż doskonalenia się, co moi niektórzy pacjenci, już na tyle wiedzą i rozumieją, i bezpośrednio odczuwają, i są tez pewni coraz bardziej, że to jest właśnie to. I nie ma powrotu do starego, bo ciało-organizm, samo już reaguje, i to na wszystko co złe, co niedobre, po prostu wszystko to odrzuca, a z czasem coraz bardziej, bo wytwarza się ta wyższa najwyższa inteligencja, ta bezpośrednio de-en-na-nowa, ta co nazwałem – światłoczuła. O tym wszystkim, o tych wszystkich procesach, zmianach, przemiany, przemienienia, nowego życia, opiszę w osobnym tekście, bo to jest bardzo skomplikowana wiedza. Ale jak się wie, bo jest się coraz bardziej w pełni zdrowym, to wszystko staje się proste. Bo wszystko co genialne – jest bardzo proste – bo pochodzi prosto z genów – ale od tych światłoczułych.

Jerzy Pawlik